Blog

 

Jakiś czas temu, zostałem namówiony na wyjazd z grupą osób uczestniczących w Katolickiej Odnowie w Duchu Świętym na czuwanie do Częstochowy. Na spotkania Odnowy chodzi już kilka lat moja Żona. Nie byłem nazbyt przekonany na wyjazd na takie wydarzenie. Ciężko mi jednak stwierdzić, dlaczego? Nie chcę się też jakoś w dziwny sposób tłumaczyć, bo może to zabrzmi jak chciałbym współczucia. Można by było powiedzieć, że nie dam rady wytrzymać od rana do wieczora na wielkim placu przed Klasztorem Jasnogórskim, ze względu na swoją dolegliwość i niepełnosprawność. Takie obawy wirowały mi w głowie, nie ukrywam. Z drugiej strony myślałem: Człowieku nie takie Osoby uczestniczą w takich wydarzeniach, są bardziej chorzy i niepełnosprawni, niż ty, a to, co myślisz, jest tylko Twoim pretekstem by leżeć z nogami do góry w domciu i spać! Ta myśl stała się dla mnie ostatecznym silnikiem mobilizacyjnym do wyjazdu na czuwanie w Duchu Świętym do Częstochowy.

Moje wrażenie już samej jazdy w autokarze, choć może jeszcze trochę niedospanego gościa, którym byłem stały się początkiem przemiany wewnętrznej. Nie mówię, że do tej chwili wyjazdu nie wierzyłem w Boga, wręcz przeciwnie. Ja z Bogiem jestem w bardzo przyjacielskich i rodzinnych relacjach. Jest On dla Mnie jak Przyjaciel, który mówi tylko wtedy, kiedy On chce, Jest niesamowitym słuchaczem, a ja przed Nim potrafię otworzyć swoje Serce na oścież. Wygarnę Mu wszystko, co w danej chwili, momencie leży mi na Sercu i Duszy, od żali po dziękczynienie, sytuacje dnia codziennego. Zanim jednak rozpoczniemy Nasze wspólne pogaduchy to robimy sobie kawusię – oczywiście ja robię Bogu kawę, bo On na tych ludzkich wynalazkach się nie zna za bardzo, Mówi, że to prymityw ( noc cóż doskonali nie Jesteśmy) – lubi z odrobiną mleka, ale bez cukru. Siadamy wtedy wspólnie przy stoliku, a Bóg spogląda prosto w moje oczy. Ja tak do końca nie potrafię spojrzeć Jemu prosto w oczy, mam poczucie, że nie wytrzymam Tego blasku, jaki z Jego oczu się wyłania. W każdym bądź razie, kiedy tak siedzimy, a On wpatruje się w moje oczy zaczynam mieć poczucie, że siedzę przy Kimś, kto zna mnie na wylot i automatycznie bez zastanowienia zaczynam mówić o wszystkim. Ściemy niestety nie ma, choć pewnie by się chciało, tylko, że samo przesiadywanie obok Boga, który wpatruje się w Ciebie sprawia, że traci się możliwości mówienia czegoś, co jest tylko wymysłem Twojego widzimisię, aby tylko pociskać ciemnotę. Nie ma takiej opcji, a zresztą i po co ściemniać, skoro i tak On wszystko o Tobie wie. Moja rozmowa z Bogiem polega na tym, że zawieram w niej wszystkie możliwe uczucia, jakie wówczas znajdują się w moim Sercu, począwszy od złości skończywszy na wyrażaniu radości i szczęścia. Jak wspomniałem wcześniej Bóg zawsze słucha, nie odpowiada podczas rozmowy. Nauczył mnie, dostrzegać, kiedy On zaczyna odpowiadać na Naszą wcześniejszą rozmowę. Zazwyczaj dostrzegam to, choć bywają sytuację, że ignoruję odpowiedź Boga i cóż potem żałuje. Jest jednak jakaś w tym sprawiedliwość, którą widzę zawsze na swojej skórze. Moja choroba stała się dla mnie otwartą księgą, w której mogę czytać, kiedy To, co czynię jest wolą Boga, a kiedy On się nie zgadza z tym, co czynię, myślę. Fajnie, co? Czuć oddech Boga w każdym momencie swojego życia. Mam poczucie, że to, iż jestem chory, mogę być tak blisko z Bogiem, bo właśnie przez moją chorobę On się ze mną komunikuje. Oczywiście nie znaczy to, że aby być blisko z Bogiem trzeba na coś chorować. Nic z tych rzeczy! Chcę powiedzieć, że każdy Człowiek jest już od urodzenia gotowy na to by obcować z Bogiem tak blisko jak tylko chce. Wiele zależy od Nas samych jak blisko chcemy być obok Niego. A jeśli naprawdę chcemy być bardzo blisko Niego wystarczy tylko dobrze się rozejrzeć w oku samego Siebie, przy tym szeroko otwierać oczy, aby nic Nam nie umknęło w dostrzeżeniu zaproszenia do wspólnych pogawędek z Bogiem. Dla Mnie od urodzenia choroba stała się zaproszeniem na życiową Imprezę, którą Bóg osobiście organizuje.

Duch Święty, który niejako jest przekaźnikiem Bożych wiadomości. Można powiedzieć, że przez Ducha Świętego Bóg posyła SMS-a. Przekazał mi podczas wydarzenia czuwania w Częstochowie wspólnie z pozostałymi osobami, z którymi uczestniczyłem w tym zdarzeniu, że Ja nie powinien, żem lękać się by mówić, pisać o moich relacjach właśnie z Bogiem. Bóg chce, abym rozpowszechniał gdzie tylko się da, że On Nam wszystkim zaraz od przyjścia na ten Świat posyła zaproszenie byśmy wspólnie z Nim wzięli udział w jego życiowej Imprezie, obfitującej we wszystkie dobrodziejstwa, wskazówki, jakie uświetnią przejść przez Nasze ziemskie życie.

Powiem tak! Odbierajmy SMS-y od Boga, nie traktujmy ich jak sms premiuj – płatny. Bóg przez Ducha Świętego wysyła Nam je bezpłatnie, tylko dostrzeżmy je i przyjmijmy, jako Zaproszenie od Boga.

 

 

The BHS scandal is far from over, in fact it may only just be starting. The flagship store on Oxford, Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Quisque eu.
Czytaj więcej
The BHS scandal is far from over, in fact it may only just be starting. The flagship store on Oxford, Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Quisque eu.
Czytaj więcej